wicklow gap

wicklow gap

sobota, 13 czerwca 2015

Tu i teraz

Odpuszczam, ale tylko chwilowo. Muszę się zresetować. Dzieciaki w szkole, mąż w pracy, a ja … Wciąż poszukuję swojej nowej drogi, ale nie tylko. Dziś wyżywam się kulinarnie w kuchni. Gotuję i piekę.
Przez kuchenne okno spoglądam na roztaczający się przede mną krajobraz. Zimno, a to nie zima przecież. Czerwiec, a słońca nie uświadczysz. A chciałoby się przecież kości na słoneczku powygrzewać. Przeglądam wiadomości polskie oczywiście w Internecie. Aż włos jeży się na głowie. Dobrze, że mnie tam nie ma. Dobrze, że my jednak tutaj, daleko od rządu Ewy Kopacz, od Ukrainy, od beznadziei.
Moja Zielona Wyspa, niczym oaza spokoju otula mnie swoimi ramionami. Całkiem tu przytulnie. Zielono nie tylko w przenośni, również dosłownie. Z lubością kąpię się w zielonej trawie i bawię
i tańczę i śmieję. ŻYJĘ. Ja czuję, że żyję. Pierwszy raz od wielu tygodni i miesięcy poczułam, że to wszystko ma sens. Muszę tylko zmienić  swój sposób myślenia, sformtować swój komputer, procesor. Koniec z polskim zapatrywaniem się na życie i świat. Czas wejść w irlandzki luz, wyciszyć, uspokoić. Świat jest cudny  i wabi nas swymi wdziękami. Ludzie są jacyś ludzcy, tylko trzeba w nich dostrzec  ten pierwiastek i pokochać i polubić i bać się ich przestać trzeba.
A potem to już tylko kwestia czasu. Właściwie ja już czuję się wyciszona i uspokojona. Dziś szczególnie się tą ciszą napawam. Dziś szczególnie doceniam możliwość bycia tu, a nie tam. Tu przecież wszystko mam i wszystkich mam. Tu teraz mój dom i moja nowa ojczyzna.  Idę do szkoły po dzieci, już nie stoję z boku, w kącie jako ta obca. Pozdrawiają mnie Irlandczycy,  Polacy, Niemcy, Francuzi, Litwini, Rumunii, Łotysze, Estończycy, biali i kolorowi. Zdaje się, że w jednej jesteśmy drużynie, gramy do tej samej bramki. Wiem różnych skutków wielokulturowości można się spodziewać w przyszłości. Dziś chcę widzieć same ich pozytywy, dziś planuję wyciągnąć z tej sytuacji to co najlepsze, najbardziej wartościowe dla mnie i mojej rodziny. Od siebie też chętnie dam wiele. Bierzcie co tylko się przyda i ile tylko chcecie.
I jeszcze jedno. Liczy się tylko tu i teraz, bez oglądania się wstecz, za siebie, bez szukania tego, co ma dopiero przyjść. Teraźniejszość. Trzeba nauczyć się przeżywać i odczuwać każdą chwilę, bo jeśli tego nie potrafimy, to tak jakby nas nie było, bo albo utknęliśmy w przeszłości, rozpamiętując gesty, kroki mądrzejsze i  głupsze posunięcia, albo gonimy do przyszłości, próbując przewidzieć, zaplanować, skontrolować i ogarnąć. STOP. Nabieram powietrza, oddycham głęboko. STOP! STOP! Stań! Zatrzymaj się! Nie pędź! Poczuj chwilę! Poczuj jej przyjemne muśnięcie. Krótka, ulotna, ale jakże przyjemna. Jeszcze! Jeszcze! Chwilo, daj się poczuć! Chwilo, gdzie jesteś? Chwilo? Jest. Witaj, moja droga. Już nie liczy się, jak minął mój dzień. Nie ważne już, co będę robić jutro. Jest dziś i tu i teraz, jestem ja i ty, jesteśmy my w tym konkretnym momencie.

Dziękuję Ci za to, że ty przy mnie niestrudzenie. Przytul. Przytul mocno. Niech chwila trwa nieskończenie…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz